Staż z Hiroshi Isoyama
Nasze zdjęcia ze stażu aikido z Hiroshi Isoyama 10-11.03.2007
Po wielu dniach ustaleń i planowania, nareszcie udało się nam przyjechać (z Budokai ok. 12 osób) do Suchego Lasu pod Poznaniem na staż PFA, który prowadził Sensei Hiroshi Isoyama 8 dan aikido. Oprócz treningu były zaplanowane egzaminy na stopnie 1 - 3 dan.
W holu ośrodka sportowego szybko uporaliśmy się z rejestracją i opłatami by za moment wejść na salę. Oto jest. Duża sala z rozłożoną na środku matą. Na macie już było dość tłoczno od rozgrzewających się aikidoków. Jeszcze tylko do szatni na chwilę i możemy dołączyć do grona rozgrzewających się.
Parę minut po 11 siedzieliśmy wszyscy na 'swoich' miejscach w seiza. Pierwsze 3 rzędy (jak na moje oko po 50 osób) to hakamy. Następne 4 rzędy już bez "czarnych sukienek", choć i tu zdarzały się wyjątki.
Teraz czas na rozpoczęcie. Gospodarze przywitali nas ciepłymi słowami i podziękowali za tak liczne przybycie. Po kilku minutach wszedł na matę Sensei Isoyama. Po tradycyjnym powitaniu zgodnym z etykietą również on nas powitał. Cieszył się z tak licznego grona osób chcących uczyć się od niego i z nim. Przeprosił za swą nie pełną dyspozycję - kontuzja kolana. I faktycznie po sali poruszał się powoli lekko kulejąc. Sensei podpowiedział też nam sposób na uniknięcie cierpnięcia stóp w seiza (szybkie spojrzenie na zegar, tak 15minut w seiza. Ha! Już wiem, dlaczego mnie stopy bolą). Rozpoczynamy. Pierwsze ćwiczenia, raczej rozgrzewające i rozciągające. Potem techniki. Za każdym razem zbieramy się w około Senseia, słuchamy, patrzymy i staramy się widzieć to, co on chce nam przekazać. Potem sami próbujemy. Otaczamy go zwartym kręgiem (luźniej jest tylko od strony kamiza co skrzętnie wykorzystuję). Podziwiam płynność i pewność ruchu. A także dostojność. Zastanawiam się też nad kontuzją. Gdy Sensei wykonuje technikę aż trudno uwierzyć, że poruszanie się temu człowiekowi sprawia jakikolwiek ból czy trudność.
Jako swoich uke Sensei wybiera osoby z pośród nas. Rzadko ćwiczy z, również obecnym, swoim asystentem. Ćwiczą razem podczas bardziej "brutalnych" wariantów technik. Tego iriminage to chyba nikt z nas nie zapomni a szczęka asystenta pewnie przez wiele dni będzie mu przypominać o tej technice.
Ale techniki to nie wszystko. Sensei wiele opowiada o tym jak rozumie aikido i co przekazał mu O'Sensei. Zwraca też szczególną uwagę na etykietę w dojo, przypomina też nam jak ważna jest prawidłowa praca jako uke, jak upadać, jak leżeć. Tak, więc wskazówki na temat technik przeplatane są wieloma uwagami.
Szczególnie zapamiętałam uwagę Senseia by nie przejmować się tym, że nie wszystko teraz rozumiemy (zwłaszcza my początkujący), bo to zapada głęboko w nas. Gdy przyjdzie czas te nauki nam się przypomną. W takiej atmosferze niepostrzeżenie przemijają kolejne godziny treningu. Przemija pierwszy dzień i kolejny.
Odbieram Senseia jako człowieka surowego, wymagającego wiele od swoich uczniów a jednak pełnego zrozumienia dla naszych błędów i słabości. Sensei ujął mnie też swoim poczuciem humoru i żartami. O ile w czasie pierwszego treningu był powściągliwy w słowach tak później żartował coraz więcej i częściej.
Sensei zachęcał również do zadawania mu pytań. Jedno z nich dotyczyło i mnie interesującej sprawy, a mianowicie jak poradzić sobie założeniem dźwigni na dużą dłoń uke, gdy samemu posiada się niewielką. Sensei pół żartem odpowiedział "ćwiczyć jak najwięcej".
Podczas wykonywania technik wiele skorzystałam z uwag 'hakam'. Osoby je noszące z chęcią ćwiczyły z 'młodszymi' stopniem. Ogólnie na macie panowała bardzo miła i ciepła atmosfera. Choć tłok nie zawsze pozwalał na zakończenie techniki rzutem czy dźwignią końcową.
W sobotę wieczorem odbyły się egzaminy na stopnie dan. Prowadził je prezes PFA Jerzy Pomianowski wraz z dwoma innymi egzaminatorami. Podczas komentarzy po egzaminach padło pamiętne zdanie: ".Bóg dał nam tenkany i irimi tenkany, więc korzystajcie z nich.". Następnie były gratulacje dla tych, którzy zdali i słowa otuchy oraz zachęty dla tych, których egzamin ten czeka ponownie.
Po tych dwóch dniach wróciłam do "mojego" dojo pełna zapału i chęci do dalszej pracy, aby doskonalić swoje aikido i siebie. Tak. Wyjazd ten był bardzo udany. Wiele wyniosłam z niego dla siebie i obyśmy częściej mieli szansę uczyć się od takich ludzi jak Sensei Hiroshi Isoyama
autor: Oliwia Grafka (14.03.2007) .
|
|